niedziela, 26 marca 2023

Ćwiczenie aby schudnąć



 Hejka. Dawno nic nie publikowałam, ale nie to żeby to był jakiś problem skoro i tak nikt nie czyta. Walczę nadal, postępy jakieś są. Przy poprzednim poście 18ego lutego warzyłam 83,4kg, dzisiaj 26 marca waga pokazuje równe 80kg. Nie jest to imponujący postęp, ale przynajmniej mieści się to w limicie zdrowej utraty wagi. "Lekarze oraz dietetycy alarmują, że zdrowe tempo chudnięcia to około 0,5 do 1 kg tygodniowo, co daje nam około 2-4 kg w ciągu miesiąca", jak można wyczytać na Powermeal.pl. A jak wiadomo, chcę schudnąć, aby czuć się lepiej, a nie gorzej, więc oczywiście stawiam na zdrową utratę wagi.

Dobra przejdźmy do tematu postu, ćwiczenie aby schudnąć. Według wielu źródeł dowiedzieć się można, że aby schudnąć należy uprawiać regularnie wysiłek fizyczny. Niestety nie każdy, w tym co bardziej boli ja, przepada za sportem. Należy więc znaleźć sobie sport, który się polubi. Jak chociażby spacerowanie, czego wielu sportowców w ogóle nie nazywa sportem, ale jeśli się jest osobą która najchętniej cały dzień spędziłaby przed komputerem lub z książką na kanapie, wydaje mi się to świetną opcją (polecam wyposażyć się w jakieś audiobooki, do słuchania na słuchawkach podczas spacerów, żeby się nie nudziło takie łażenie bez celu).

Same spacery są dobre na początek, ale wydaje mi się że to trochę za mało na aktywność fizyczną, która ma nas doprowadzić do w miarę szybkiej utraty wagi. Poza tym, jeśli chcemy jeść więcej i zachować deficyt kalorii, dobrze jest dodać do swojego planu dnia ćwiczenia, które nieco zwiększą nam limit dziennych kalorii. Poza tym najlepsze efekty w utracie wagi daje dieta połączona z aktywnością fizyczną. Więc jak zabrać się za ćwiczenia?

Można chodzić na siłownię. Płacisz za czas w którym możesz korzystać z różnych urządzeń do ćwiczeń. Obsługa siłowni zapewne jest tam, aby pomóc Ci z obsługą tego sprzętu. Każda siłownia ma też w ofercie jakieś programy ćwiczeń grupowych z instruktorem. Z tym, że sama nigdy nie byłam na żadnej poza siłownią szkolną, kiedy jeszcze uczęszczałam do takiego przybytku (czyli laaata temu). Poza tym, że jak już wcześniej wspominałam, to mam dosyć nieobliczalny grafik pracy, to od zapisu na siłownię powstrzymuje mnie oczywiście zwykły wstyd. Głupia rzecz, ale jednak założę się, że wiele osób chociaż chciałoby spróbować, nie próbuje odwiedzić tego miejsca z podobnych powodów. Bo co jeśli nie będę wiedziała jak używać odpowiednio urządzeń do ćwiczeń? Jak będę wyglądać przy tych wszystkich wysportowanych ludziach? Albo co gorsza jak oni zareagują na mój widok w takim miejscu? Niestety, sama nie przebiłam się jeszcze przez ten problem, więc nie mam możliwości szczerze przekonać Was do tego, że będzie inaczej. Siłownie zazwyczaj pełne są wysportowanych ludzi o pięknie wyrzeźbionych sylwetkach. Z resztą nikt nawet nie reklamuje tych miejsc zdjęciem spoconego grubasa, który próbuje złapać oddech na bieżni czy innym urządzeniu do ćwiczeń. Ogólnie to w moich wyobrażeniach o pobycie na siłowni, to ja jestem tym spocony, grubasem ;) . 

Istnieje też możliwość wynajęcia trenera indywidualnego. Ceny takich usług wynoszą od 50 do 100zł za sesję, co mnie osobiście nie zachęca, ze względu na własne niskie zarobki (ale rozumiem, trenerzy też muszą za coś żyć). Sądzę więc, że to usługa raczej dla ludzi, którzy mogą sobie pozwolić na takie wydatki. Też jakoś przeraża mnie wizja gościa, który będzie mnie rozliczał z postępów w trzymaniu diety i wykonywaniu ćwiczeń. Chyba za dużo widziałam stereotypów takich trenerów w popkulturze, gdzie wydzierają się oni na swoich podopiecznych, że są do niczego i mają wziąć się w garść. Taka motywacja jest dla mnie motywacją, żeby unikać takiej osoby i dać sobie spokój z wszelkimi miejscami i aktywnościami, które będą mi się z nią kojarzyć.

Osobiście polecam może niezbyt modne, ale też skuteczne ćwiczenie w domu. Jak się do tego zabrać? Nie musisz od razu inwestować w maszyny do ćwiczeń. W Internecie można też znaleźć wiele darmowych i możliwych do kupienia planów treningowych. Też jest wielu fachowców w dziedzinie ćwiczeń, którzy oferują kupno swoich programów ćwiczeń jak np. Ewa Chodakowska, której osobiście trochę nienawidzę i podziwiam, bo jest świetnym fachowcem w swojej dziedzinie. Ma świetne podejście w swoich zestawach ćwiczeń, ale jednocześnie trochę obwiniam ją za mordęgę którą każe przejść z uśmiechem na twarzy przy swoich ćwiczeniach. Z tym, że słyszę w głowie jej "tak trzymaj! Dasz radę". "Skalpel" boli, ale czujesz, że działa.

Nie chcę jednak wydawać pieniędzy na zestawy ćwiczeń. Na szczęście na samym Youtube, albo CDA można znaleźć wiele amatorskich i nieamatorskich zestawów ćwiczeń. Chociaż trzeba mieć na uwadze, z czystej przyzwoitości, żeby korzystać tylko z tych legalnie tam zamieszczonych. Ludzie, którzy je stworzyli, włożyli w to dużo czasu, wiedzy i wysiłku, więc korzystanie z pirackich wersji ich pracy jest jawną niesprawiedliwością. Więc nawet jeśli zdarzy się Wam skorzystać z takich zestawów ćwiczeń, polecam, aby zakupić ich legalną wersję w możliwym czasie. 

Jak wspominałam wcześniej, lubię zapisywać swoje postępy. W Fitatu można np. wpisać sobie wykonane treningi tj. chociażby "Skalpel" Chodakowskiej, co od razu mniej więcej przeliczy dodane ćwiczenie na dzienny limit kalorii. Jak dla mnie to świetna opcja, ale szczerze najbardziej lubię, kiedy ćwiczenia notują mi się same. Dlatego chętnie korzystam z aplikacji w sklepie Play, które można zsynchronizować z Google Fit i Fitatu. W sklepie Play, dostępnym w praktycznie każdym smartfonie z androidem możemy znaleźć od groma aplikacji z ćwiczeniami. Wystarczy wstukać w wyszukiwarkę frazę "ćwiczenia" i już możemy przebierać w aplikacjach. Postanowiłam przetestować którąś z nich i zdecydowałam się na jogę. Joga nie jest czymś co źle by mi się kojarzyło. To określenie raczej przywodzi na myśl wewnętrzny spokój, harmonię i relaks, więc jeśli ma to pomóc w utracie wagi to dlaczego by nie spróbować?

Na początek sprawdziłam aplikację Joga dla Początkujących od Nexoft. Są tu plamy ćwiczeń: Łatwy, Normalny, Trudny, Spersonalizowany, Superelastyczne ciało, Dostosuj Twój Dzień. Poza tym jest w niej dużo ciekawych zestawów ćwiczeń, które można odblokować przez oglądanie reklam, poza tym też niestety reklamy wyskakują randomowo, podczas samego przeglądania aplikacji. Aplikacja wylicza BMI, jest miejsce do zapisu swojej wagi i śledzenia postępów w jej utracie oraz wykres spalonych ćwiczeniami kalorii. Bardzo podoba mi się również system przyznawania punktów za wykonane ćwiczenia i różne postępy z aplikacją. Niestety co dla mnie ważne, aplikacji nie da się powiązać z Google Fit, czy Fitatu. Dla mnie to spory minus, więc po przejściu pierwszej sesji Planu łatwego odpuściłam sobie dalsze testowanie tej aplikacji.


Kolejną aplikacją którą postanowiłam sprawdzić jest Joga na odchudzanie - Yoga app od Leap Fitness Group. Podobnie jak poprzednia aplikacja, zawiera plany treningowe: Początkujący, Średnio zaawansowany, Zaawansowany. Czyli właściwie tylko trzy podstawowe, ale przecież dopiero zaczynam więc wystarczy. Poza tym są zestawy ćwiczeń rozciągających na rano i wieczorem dostępne po obejrzeniu reklamy lub wersji premium. Jeśli chodzi o same reklamy, to wydaje mi się, że nie wyskakują one tu randomowo tak często jak w poprzedniej aplikacji. Oglądając reklamy można też odblokować wiele innych treningów. Można także notować swoje postępy w utracie wagi, aplikacja wylicza BMI i notuje postęp spalonych kalorii, ale co dla mnie najważniejsze, istnieje możliwość synchronizacji z Google Fit, a przez to z Fitatu. Też bardzo fajną opcją jest możliwość wpisywania wypitej wody. Tak wiem, że można do tego pobrać osobną aplikację, ale nie ma sensu instalować z pięćset różnych aplikacji, a ta daje możliwość zmiany pojemności szklanki w każdym momencie, więc bez większego problemu mogę zanotować że tego samego dnia piłam płyny o rożnych objętościach, co jest dosyć kłopotliwe w choćby samym Fitatu.

Ćwiczę w domu. Wykonuję obecnie Plan Początkujący na  Joga na odchudzanie - Yoga app i właściwie to już go kończę, bo zostało mi 2 dni z 30. Ćwiczenia nie wydają się trudne, ale przy wykonaniu są dosyć męczące. Poza zwykłą animacją ćwiczenia i odliczaniem czasu jego wykonania oraz przerwy między ćwiczeniami, jest możliwość obejrzenia filmu instruktarzowego jak poprawnie wykonać dane ćwiczenie. Mnie osobiście to bardzo pomaga. Wykonuję też codziennie, przynajmniej staram się to robić, "Jogę o wschodzie słońca", którą raczej traktuję jako poranne rozciąganie, czy też rozgrzewkę. Jest wiele momentów, kiedy muszę się zmuszać do ich codziennego wykonywania, bo po prostu mi się nie chce i znajduję tysiąc wymówek, aby ich nie wykonywać. Jakoś na szczęście daję radę.
Powyżej zamieszczam wykres wagi z aplikacji Yoga app. Plan Początkujący zaczęłam wykonywać dokładnie 27 lutego, więc na wykres gdzieś od tego momentu zaczyna pokazywać zmiany wagi. Wyższa średnia wynika z tego, że to nie było moje pierwsze podejście do aplikacji. Jeszcze z rok temu zainstalowałam tę apkę, ale wtedy poddałam się już gdzieś na początku planu. Ważyłam wtedy jeszcze około 90kg, więc średnia wyliczyła się od tamtej do obecnej wagi. 

Jak widać potrafię się rozpisać, chociaż chciałam, aby formuła tego bloga była krótka i treściwa. Mam nadzieję, że ktoś zechce to przeczytać i wyciągnie z tego coś konkretnego. Nadal liczę kroki i kalorie, ale już przegięłam z długością tego wpisu, więc nie będę umieszczać grafik. Zasiedziałam się trochę, więc idę na spacer i walczę dalej ;)

--------------------------------

Materiały źródłowe:
Powermeal.pl 
Grafika - unsplash.com 
Wykres wagi - Joga na odchudzanie - Yoga app


sobota, 18 lutego 2023

Brak czasu

 

Mam troszkę mało czasu na pisanie tego wszystkiego i chyba muszę troszkę więcej pomyśleć nad formułą tego bloga. Wykładanie tutaj całych tabel spożytych produktów, chyba nie ma większego sensu.

Więc po krótce:

Kiedy zaczynałam pisać ten post waga pokazała mi 83,4kg. Czyli był już widoczny postęp. Niestety, spędzając weekend z siostrą, nie pilnowałam ani tego co jem, ani czy odpowiednio dużo się ruszam. To łagodnie powiedziane. Właściwie nie ruszałam się prawie wcale i jadłam dużo wysokokalorycznych produktów. W półtora dnia skoczyłam do 84,7kg. W dodatku na twarzy pojawiły mi się wypryski, ale to akurat może być wina mojego cyklu menstruacyjnego. 

Teraz znowu udało mi się osiągnąć wagę 83,4kg. Wiem, że muszę się bardziej pilnować. Nie było łatwo. Nie dość, że niedawno były walentynki, to jeszcze tłusty czwartek. Tradycja rzecz święta, więc nie można było sobie odpuścić pączka. Udało mi się tamtego dnia ograniczyć do jednego i zrobić 14 tyś kroków, więc zmieściłam się w dziennym limicie kalorii wyliczonym przez Fitatu.

Problemem na dzisiaj jest silny wiatr, przez który ciężko będzie wyjść na zewnątrz i zrobić kroki. Nie wiem też, czy będę miała szansę wykonać odpowiednią ilość kroków w pracy. Pracuję fizycznie, ale często jest to praca przy której człowiek nie za bardzo rusza się z miejsca. Będę się starać.

Jeśli ktoś to czyta, niech wie, że nadal walczę.

--------------------------------

Grafika - unsplash.com
Wyliczenie spożytych kalorii - Fitatu
Wyliczenie kroków - Huawei Zdrowie

wtorek, 7 lutego 2023

Nieregularny tryb życia



 Prowadzę nieregularny tryb życia i nie widzę sposobu, aby to jakoś uporządkować. Nawet jeśli próbowałabym zacząć chociażby chodzić spać i budzić się w regularnych godzinach, to byłoby to nieosiągalne, ze względu na moją pracę. Raz pracuję od 7 rano do 16-19, a innym razem od 12 rano do 20-24 w nocy. Nie układam sobie grafików sama, a gdybym wyjaśniła osobie układającej mi grafiki, że chciałaby, to jakoś unormować, ze względu na zadbanie o siebie, podejrzewam, że zostałabym po prostu wyśmiana. Mam wystarczająco stresującą pracę, żeby nie dokładać sobie w niej problemów. Zmienić pracę? Podejrzewam, że każda praca może być w pewien sposób stresująca. Też mamy teraz inflację i wiele mniejszych lub większych biznesów się zamyka. Nie sądzę, aby porzucanie pewnej pracy z umową na stałe i szukanie nowej, gdzie trzeba by było przejść okres próbny i 3 lata pracy przed dostaniem umowy na stałe, byłoby odpowiednim krokiem. Podejrzewam, że każdy teraz będzie kombinował jak się da, żeby przetrwać. 

Przejdźmy do posumowania moich dzisiejszych żywieniowych osiągnięć.


W nocy po dwónastej, niestety skusiłam się jeszcze na kawałek chleba z paluszkiem rybnym, co wliczyłam w już dzisiejsze kalorie. Rano na śniadanie kubek kawy rozpuszczalnej z odtłuszczonym mlekiem 1,5%, Na obiad Spaghetti Carbonara z fixu. W międzyczasie zielona herbata z cytryną i woda niegazowana. Troszkę coli zero. Na kolację kanapki z serkiem twarogowym ogórkiem i pomidorem na pieczywie z lnem. Udało mi się dzisiaj wyjść i zrobić te 6k kroków i troszkę więcej.

Białka (g)                       >    39.53        49-82

    Zwierzęce (g)              >    4.64*             25
    Roślinne (g)                >    0,93                25
Tłuszcze (g)                    >    33,83         46-55
    Nasycone (g)                   >    14,13*     0-15
    Jednonienasycone (g)      >    0,02*     18-27
    Wielonienasycone (g)      >    0,11*          15
        Kwas omega 3 (g)        >    0,53*        1.2
        Kwas omega 6 (g)        >    0.09*        7.3
Węglowodany (g)        >    145.78     185-288
    Węglowodany              138,53*
        netto (g)
        Cukry (g)                > 15.98*            0-41
Błonnik (g)                     >    7.24*           > 25
Sól (g)                             >    2.14*            0-5
Cholesterol (mg)            >    0*              0-300
Kofeina (mg)                 >    19,98*        0-400
Witaminy                                                        
Witamina A (µg)           >    254*        700-900
Witamina B1 (µg)         >    0,06*         1.1-1.3
Witamina B2 (mg)        >    0,04*         1.1-1.3
Witamina B5 (mg)        >    0.07*                  5
Witamina B6 (mg)        >    0.13*         1.3-1.7
Biotyna (µg)                  >    1.60*                30
Kwas foliowy (µg)        >    35.70*             400
Witamina B12 (µg)       >    0*                    2.4
Witamina C (mg)          >    20.80*          75-90
Witamina D (µg)           >    1.50*            15-20
Witamina E (mg)           >    4.62*             8-11
Witamina PP (mg)         >    0.86*            14-16
Witamina K (µg)           >    11.24*           55-65
Składniki mineralne                                        
Cynk (mg)                    >    0.28*                8-11
Fosfor (mg)                  >    23.70*               700
Jod (µg)                        >    1.75*                 150
Magnez (mg)                >    8.80*          310-420
Miedź (mg)                   >    0.08*                  0.9
Potas (mg)                     >    263.10*           4700
Selen (µg)                     >    0.24*                    55
Sód (mg)                       >    79.36*     1200-1500
Wapń (mg)                    >    11.70*     1000-1200
Żelazo (mg)                  >    0.46*                10-18
Pozostałe                                                          Suma
    Wymienniki węglowodanowe (WW)           113.85*
    Wymienniki białkowo-tłuszczowe (WBT)    4.63*
Część producentów nie podaje kompletnych informacji, dlatego pole „Suma” może być zaniżone.
*Opiera się o dane, które posiada Fitatu (np. które dostarczył producent).

--------------------------------
Grafika - unsplash.com
Wyliczenie spożytych kalorii - Fitatu
Wyliczenie kroków - Huawei Zdrowie

poniedziałek, 6 lutego 2023

Zielona herbata


Słyszałam wiele dobrego o działaniu zielonej herbaty. Nie wierzyłam w to za bardzo, ale wypróbowałam w momencie, kiedy miałam pasującą mi wagę i chciałam ją po prostu utrzymać. Póki ją piłam, to pomagało. Niestety, nie jestem ogromnym wielbicielem herbat. Staram się jednak zawsze po prostu mieć ją w domu i pić raz dziennie. Przynajmniej w momentach, kiedy próbuję o siebie zadbać. Mam nadzieję, że za którymś podejściem wejdzie mi to w nawyk. 
Picie zielonej herbaty może pomagać w utracie wagi poprzez kilka różnych mechanizmów. Zielona herbata zawiera kofeinę, która może poprawić metabolizm i zwiększyć termogenezę, co oznacza, że organizm spala więcej kalorii. Ponadto, catechiny zawarte w zielonej herbacie, takie jak epigallokatechina gallat (EGCG), mogą hamować wchłanianie tłuszczu i przyspieszać metabolizm tłuszczów.
Zielona herbata może mieć lekko ziołowy, trawiasty lub słodkawy smak. Smak zielonej herbaty może się różnić w zależności od jej odmiany i sposobu parzenia. Zielona herbata jest znana za swój delikatny, świeży i orzeźwiający smak. Może również mieć lekko gorzką nutę, jeśli jest przegotowana zbyt długo lub zbyt mocno. Wiele osób dodaje do niej miodu lub cytryny, aby wzmocnić jej smak. Ostatecznie smak jest kwestią indywidualnej preferencji. Ja osobiście niezbyt przepadam za jej smakiem, ale da się przyzwyczaić. Poza tym na polskim rynku są dostępne różne opcje zielonej herbaty, na przykład zielona herbata z cytryną lub truskawką. Osobiście preferuję te dwie. 

Na koniec podsumowanie mojego dnia

Białka (g)                >    66.10        39-66
    Zwierzęce (g)       >    42.00*       20
    Roślinne (g)        >    0*                20
Tłuszcze (g)            >    3,93            3,44
    Nasycone (g)       >    11,92        0-12
Węglowodany (g)    >    128,74    148-230
    Węglowodany            120,48*
        netto (g)
        Cukry (g)        > 6,68*            0-33
Błonnik (g)            >    8.26*          > 25
Sól (g)                   >    6,39*            0-5
Pozostałe
    Wymienniki węglowodanowe (WW)           12,05*
    Wymienniki białkowo-tłuszczowe (WBT)    6.06*

Dzisiaj udało mi się zmieścić w limicie kalorii, niestety, przez większość dnia oczywiście, byłam głodna.


-------------------------------------------------------------------------
Pomocne źródła:
Całka J. i wsp.: Niektóre aspekty leczniczego działania zielonej herbaty, BROMAT. CHEM. TOKSYKOL. – XLI, 2008, 1, str. 5 – 14
Grafika herbaty - sklep.aspol.info

niedziela, 5 lutego 2023

Jestem głodna

Ten blog ma opowiadać o mojej walce z nadwagą. Nie wiem na ile mi się to uda. Trudno założyć z góry jak to się skończy. 

Na początek kilka faktów. Mam 34 lata. 170cm wzrostu i ważę 84,7kg. Mój wskaźnik BMI to 29,41 czyli mam nadwagę. Z jednej strony nie martwi mnie to aż tak bo w lipcu 2022 ważyłam aż jakieś 90kg co było już otyłością pierwszego stopnia. Udało mi się jakoś zejść z wagi, ale oczywiście było to okropione wieloma wyrzeczeniami i zajęło mi to kilka podejść. 

Dzięki tym próbom, mniej więcej zdaję sobie sprawę z rzeczy, które utrudniają mi osiągnięcie i utrzymanie zdrowej wagi. Przede wszystkim, kiedy tylko próbuję zadbać o swoją wagę to jestem zawsze głodna. Najgorzej.

Istnieje też wiele więcej mniejszych i większych spraw które stają się problemami w zestawieniu z marzeniem o prawidłowej wadze. Chociażby to, że po prostu lubię jeść. Nie przepadam za uprawianiem sportu. Moje hobby to raczej czytanie książek, fanfiction, mang, słuchanie audiobooków, granie w gry komputerowe i mobilne. Palę papierosy i lubię pić alkohol, chociaż na to drugie nie mam zbyt wielu okazji, a samemu pić to trochę słabo. Jak widać walka z wagą nie wygląda dla mnie jak coś przyjemnego. Mogłabym o tym narzekać w nieskończoność. Chciałabym aby posty na tym blogu nie były zbyt długie, więc narzekaniami będę dzielić się po trochu.

Dlaczego w ogóle zakładam tego bloga? Myślę, że będzie on dla mnie dodatkową motywacją. Być może dzięki publikowaniu tu moich postępów i porażek, pomogę się zmotywować komuś innemu, a możliwe też że sama zyskam pomoc w postaci porad osób, które podobnie jak ja, walczą ze zbędnymi kilogramami. Mam nadzieję na zdobycie bazy obserwujących, których obecność bardziej zmotywuje mnie do działania. Też nie ukrywam, że skoro i tak będę musiała się męczyć z byciem ciągle głodną, to może uda mi się zebrać trochę grosza za reklamy. 

Nie jestem żadnym ekspertem dietetyki, ani trenerem personalnym. Nie stać też mnie na opłacenie takich, albo prawdopodobnie mam inne priorytety w kwestii wydawania ciężko zarobionych pieniędzy, ale na szczęście istnieje jeszcze internet. Jedynym jego problemem jest, że zawiera aż za dużo informacji i właściwie każdy może je w nim zamieszczać. Trudno więc oddzielić w nim fachową wiedzę od niefachowej. Od czego zacząć? Ja już z poprzednich prób zrzucenia wagi, zachowałam na telefonie kilka aplikacji, przydatnych przy próbach zadbania o swoją wagę. Szczerze, nie za bardzo chcę robić im reklamę, bo nikt mi za to nie zapłacił, ale są one dostępne darmowo i całkiem proste w obsłudze. Chcę używać tu zrzutów ekranu z tych aplikacji, żeby zaprezentować swoje postępy, więc chcąc nie chcąc, wypadałoby o nich coś napisać. 

Fitatu - apikacja pomagająca liczyć kalorie. Prawda, trzeba ważyć wszystko co się je i wpisywać to do niej, ale jest to nadal wygodniejsze, niż wyliczanie wszystkich kalorii samemu. Można też zeskanować wiele artykułów spożywczych zamiast wpisywać ręcznie. Poza tym, aplikacja sama wylicza nasze dzienne zapotrzebowanie na kalorie i wyświetla ilość spożytych wartości odżywczych w posiłkach. Przez przypadek wykupiłam usługę premium na rok i niestety żałuję, bo ich dostępna baza przepisów, nie wydaje się wcale taka super fit. Może też nie ogarniam po prostu większości funkcji.

Zdrowie Huawei - właściwie używam tylko dlatego, że mam banda liczącego kroki i nie da rady go połączyć z Google Fit. Te dwie aplikacje się jakoś gryzą, więc możliwe, że jak tylko popsuje banda, poszukam czegoś co będzie już działać w zgodzie z darmowymi aplikacjami. Tak, już słyszałam, że robienie kroków to nie sport, ale zaprzeczyć nie można, że to jakaś aktywność fizyczna jest. W dodatku, dzięki smartfonom i zegarkom z krokomierzami, jest to łatwo mierzalna aktywność.

Na początku chciałam po prostu jeść normalnie, ale wszystko zapisywa , żeby zobaczyć jak bardzo przekraczam swoje zapotrzebowanie kaloryczne. Mimo wszystko przez większość dnia się powstrzymałam jedząc tak aby zmieścić się w zapotrzebowaniu kalorycznym, ale na koniec dnia zjadłam trochę ptasiego mleczka. Jak widać, przekroczyłam wyznaczony limit kalorii :(


-------------------------------------------------------------------------------

Grafika pustego talerza - unsplash.com

Podsumowanie spożytych kalorii - Fitatu

Ćwiczenie aby schudnąć

 Hejka. Dawno nic nie publikowałam, ale nie to żeby to był jakiś problem skoro i tak nikt nie czyta. Walczę nadal, postępy jakieś są. Przy p...